Władze Augustowa promują się w gazecie wydawanej przez żonę radnego. Ten jest szefem klubu rządzącego miastem

Helena Wysocka
Helena Wysocka
Archiwum
Udostępnij:
Władze Augustowa zlecają publikację tekstów w wydawnictwie, którego współwłaścicielką jest żona radnego. Tomasz Dobkowski, bo o nim mowa, nie dostrzega w tym nic złego

– Nie widzę w tym przypadku żadnego działania ani nieetycznego, ani niezgodnego z prawem – mówi.
Inaczej sprawę postrzegają opozycyjni radni.

– To nie mieści się w głowie! – mówi wprost Leszek Cieślik, były wieloletni burmistrz. – Nie wyobrażam sobie jak można pieniędzmi podatników wspierać działalność gospodarczą żony. Trzeba mieć choć trochę przyzwoitości.

W podobnym tonie wypowiada się Marcin Kleczkowski.
– To nie jest wojna z miastem czy jakaś nagonka – zastrzega radny PiS. – Chodzi wyłącznie o elementarną uczciwość, której w tym przypadku zabrakło.

W ubiegłym roku augustowskie władze wydawały samorządowy informator – bezpłatny periodyk, który informował o wykonanych i planowanych przedsięwzięciach. Wprawdzie jakiś czas temu pojawiały się zarzuty, że promuje tylko działania burmistrza, nie ma w nim miejsca dla opozycji ale nad tym można było przejść do porządku dziennego. W połowie tego roku burmistrz Mirosław Karolczuk poinformował, że biuletyn z uwagi na konieczność zaciskania pasa będzie ukazywał się sporadycznie. A środki przeznaczone na ten cel nie przekroczą trzech tysięcy złotych. Teraz okazuje się, że burmistrz zamiast zaciskać to poluzował pas i w kwietniu tego roku podpisał umowę z lokalnym wydawnictwem na publikację materiałów prasowych oraz relacje przesyłane przez urząd miasta. Problem w tym, że współwłaścicielką wydawnictwa jest żona radnego, szefa klubu z którego wywodzą się włodarze Tomasza Dobkowskiego.

– Nie jest tajemnicą, że jako szef klubu decyduje o wszystkim – dodaje Leszek Cieślik. – Trudno zakładać, że nie wiedział o tej umowie.

Dobkowski nawet nie próbuje zaprzeczać.

– Znam sprawę choć posiadamy z małżonką rozdzielność majątkową – informuje.

Dodaje, że spółka żony nie otrzymuje dotacji lecz należność za wykonaną usługę.

– Gdyby wydawnictwo odmówiło podpisania umowy ze względu na moją osobę, byłoby to niczym innym, jak działaniem na szkodę spółki – dowodzi.

Ile to dobro spółki i współpraca z samorządem kosztuje podatników? Burmistrz Mirosław Karolczuk informuje, że w tym roku miasto już wydało na ten cel ponad 21 tysięcy złotych.

– Ogromna kwota – ocenia Kleczkowski. – Zwłaszcza teraz, w dobie pandemii gdy dochody wielu mieszkańców zostały ograniczone, gdy zbieramy datki na zakup wody do szpitala.

Radny Cieślik mówi, że każdą publiczną złotówkę przed wydaniem należy oglądać kilka razy.

– Nie wolno wkładać jej do kieszeni żony – precyzuje. – Nie po to mieszkańcy nas wybrali.

Tomasz Dobkowski żali się, że ma dość tłumaczenia się “z rzeczy oczywistych w atmosferze sztucznie wywołanego skandalu. Chodzi mu zapewne o sytuację z minionej kadencji kiedy to okazało się, że wygrał przetarg na dostawę paliwa do miejskiej spółki (jest właścicielem stacji benzynowych – dop. aut.). Wówczas sprawą zajmowali się prawnicy wojewody i uznali, że do naruszenia prawa nie doszło.

Z kolei burmistrz Mirosław Karolczuk informuje, że do prowadzenia polityki informacyjnej zobowiązuje go strategia promocji miasta. M. in. na tej podstawie urząd tworzył i dystrybuował miejski informator, który – być może – zostanie wznowiony w wersji cyfrowej. Póki co, wydawnictwo żony radnego rzetelnie wywiązuje się z umowy.

Czym jest długi COVID-19?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie