Suwałki. Szczątki księdza Kazimierza Hamerszmita już w konkatedrze [ZDJĘCIA]

hel
Ciało powszechnie znanego i cenionego kapłana spoczęło w sarkofagu umieszczonym w prawej nawie świątyni pw. św. Aleksandra w Suwałkach. Przeniesienie ma umożliwić wiernym wypraszanie łask za wstawiennictwem zmarłego. Są one niezbędne do tego, aby ksiądz mógł zostać uznany błogosławionym.

Kazimierz Hamerszmit pochodził ze wsi Kołaki Kościelne. Urodził się tam w 1916 r. W 1939 skończył Wyższe Seminarium Duchowne w Łomży i otrzymał święcenia kapłańskie. Podczas II wojny światowej był aresztowany przez Niemców i trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie był poddawany eksperymentom medycznym. Udało mu się przeżyć. Po wojnie pracował w parafiach w Zambrowie, Grajewie, Ostrołęce i Łomży, a od 1959 roku w Suwałkach. Był wieloletnim proboszczem parafii pw. św. Aleksandra.

Ksiądz Hamerszmit coraz bliżej świętości

Duchowny cieszył się ogromnym szacunkiem wśród suwalczan. Żył bardzo skromnie, pieniądze rozdawał ubogim. Dla wielu był świętym za życia. Dlatego pojawił się pomysł, by wszcząć proces beatyfikacyjny. Po 21 latach ksiądz stał się Sługą Bożym. A w 2017 roku rozpoczął się proces beatyfikacji. Na szczeblu diecezjalnym jest on już zakończony. Dokumenty przesłano do Watykanu, ale do tego, by ks. Hamerszmit został uznany błogosławionym potrzebne są cuda. Władze diecezji uznały, że będzie o nie łatwiej, gdy szczątki proboszcza będą spoczywały w kościele, a nie jak do tej pory w cmentarnej kaplicy, która na ogół jest zamknięta. Stąd pomysł, by dokonać ekshumacji. Odbyła się ona we czwartek (11 kwietnia) wieczorem. Sarkofag poświęcił biskup Jerzy Mazur.

Tu oglądasz: Uwaga kierowcy! Są nowe znaki drogowe

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sondor

Znałem księdza od początku lat 60 ubiegłego wieku. Tu nie potrzeba żadnych cudów,On sam je dokonywał, porozmawiajcie z ludźmi z którymi miał styczność i którym pomagał. Tak, jak na tamte czasy, dokonywał cudów pomagając faktycznie potrzebującym ludziom. Nic Mu nie było potrzebne , jedynie Simson jako środek lokomocji. Szacunek od wszystkich miał na co dzień i na noc, już żeby być dokładnym. Szacunkiem darzyli go ludzie, władza i to jak ją teraz nazywają "komunistyczna". Dla mnie osobiście to był ksiądz z prawdziwego zdarzenia, rzadko już teraz takich spotkać!!!

G
Gość

Czary mary katolickie.

Kto ma życzenia do spełnienia ?

Dodaj ogłoszenie