Radni z Augustowa przegrali proces z lokalnym tygodnikiem

Helena Wysocka
Helena Wysocka
Stwierdzenie, że radni hamują rozwój miasta nie narusza ich dóbr osobistych – uznał Sąd Okręgowy w Suwałkach i oddalił pozew przeciwko lokalnemu tygodnikowi.

Sąd przypomniał też, że osoby publiczne godząc się na pełnienie funkcji muszą liczyć się z krytyką ich działań. Alicja Dobrowolska, przewodnicząca augustowskiego samorządu, która wraz z pięcioma innymi radnymi czuła się pokrzywdzona i złożyła pozew zapowiada złożenie apelacji.
Z kolei pozwany redaktor naczelny Krzysztof Przekop cieszy się, że w Augustowie będzie mogła istnieć wolność słowa i można krytykować błędne decyzje decydentów.
Poszło o publikację z jesieni minionego roku, a dotyczącą posiedzenia rady miasta podczas którego opozycyjny radny usiłował wnieść do porządku obrad wniosek o obniżenie opłaty adiacenckiej. Chciał, by właściciele gruntów po ich podziale nie płacili do miejskiej kasy 30 procent tak jak obecnie, a tylko jeden.
– To prowadzi do zastoju gospodarczego miasta. Właściciele nieruchomości nie chcą ich dzielić i sprzedawać, by nie tracić pieniędzy – argumentował Marcin Kleczkowski.
Ale koalicja rządząca miastem nie wyraziła woli zajęcia się tematem. Nie pozwoliła radnemu nawet na uzasadnienie wniosku. Kilka dni później w lokalnym tygodniku ukazał się tekst pod tytułem „Radni hamują rozwój miasta”.
Zaraz po tym sześcioro koalicyjnych radnych wydało oświadczenie, że po publikacji wylewa się na nich fala hejtu. Na stronie internetowej tygodnika internauci ich obrażają. Piszą m.in, że radni to “banda zapatrzonych w siebie bufonów...”. – Taki zarzut to dla nas nóż w plecy – mówiła wówczas przewodnicząca Dobrowolska. – Robimy wszystko co w naszej mocy, by miasto się rozwijało.
Obrażeni radni pozwali redaktora naczelnego tygodnika zarzucając mu naruszenie dóbr osobistych. Domagali się przeprosin i zadośćuczynienia ale sąd nie przychylił się do wniosku. W wydanym 7 października orzeczeniu stwierdził, że wysoka opłata adiacencka mogła być oceniana jako niekorzystna, wstrzymująca podział nieruchomości, a tym samym rozwój miasta.
Sąd przypomniał też, że każdy ma prawo bronić swoich dóbr osobistych ale osoby publiczne w węższym zakresie niż inni. Ponadto dziennikarz ma prawo do oceny i krytyki.
Dodajmy, że w przypadku radnego Tomasza Dobkowskiego to drugi przegrany proces o ochronę dóbr osobistych. Wcześniej wytoczył on powództwo przeciwko lokalnemu przedsiębiorcy, który zasugerował, że radny chce rozbudowy drogi do Sejn, bo to przyniesie mu korzyści. Sąd oddalił powództwo. Oba rozstrzygnięcia nie są jeszcze prawomocne.

Czym jest długi COVID-19?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie