25 lat więzienia za brutalne zabójstwo w Zelwie. Sprawcy skatowali mężczyznę na śmierć, a potem poćwiartowali ciało i zakopali

Izabela Krzewska, (hel)
Witold Z. 18 lat był ścigany Europejskim Nakazem Zatrzymania. Okazało się, że uciekł do Francji, gdzie został skazany w innej sprawie. Dopiero po zakończeniu odbywania przez niego kary możliwa była  ekstradycja. Stało się do w czerwcu tego roku. Od tamtej pory mężczyzna przebywa w areszcie
Witold Z. 18 lat był ścigany Europejskim Nakazem Zatrzymania. Okazało się, że uciekł do Francji, gdzie został skazany w innej sprawie. Dopiero po zakończeniu odbywania przez niego kary możliwa była ekstradycja. Stało się do w czerwcu tego roku. Od tamtej pory mężczyzna przebywa w areszcie Helena Wysocka/ Polska Press
Udostępnij:
Skazany w tym tygodniu Witold Z. jest ostatnią osobą z pięciu osądzoną w sprawie zbrodni z 2000 r., po której przez długie lata ukrywał się za granicą. Prokuratura zarzucała mu zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i domagała się dożywocia. Sąd zmienił kwalifikację prawną i orzekł 25 lat więzienia. Śledczy nie wykluczają apelacji.

To była jedna z najgłośniejszych zbrodni w regionie. Do tej tragedii doszło w czerwcu 2000 roku. Wówczas grupa mężczyzn wybrała się na ognisko do lasu, nad jezioro, niedaleko Zelwy (gmina Giby). Podczas suto zakrapianej biesiady jej uczestnicy zaczęli sprzeczać się ze Stanisławem B., a później go bić. Mężczyzna bronił się, próbował uciekać ale nic to nie dało. Sprawcy dopadli go, przywiązali do drzewa, a następnie pili i przez kilka godzin katowali kijem. W końcu zadali mu śmiertelne ciosy nożem. Rozebrali ciało swojej ofiary, poćwiartowali je i kilka kilometrów dalej zakopali na żwirowisku tułów. Natomiast głowę denata, by utrudnić jego identyfikację ukryli kilka kilometrów dalej, w lesie. Ubrania zabitego spalili w ognisku, przy którym spędzili jeszcze kilka godzin jak gdyby nic się nie stało.

Czytaj też: Palili, gwałcili, nie mieli litości. Najokrutniejsze zbrodnie w Podlaskiem. Oto bezlitośni podlascy zabójcy [ZDJĘCIA]

Dzień później sprawcy powrócili na miejsce zbrodni, aby zatrzeć ślady. Wtedy – jak wyjaśniali w sądzie – m.in. wycięli i spalili krzewy ze śladami krwi ofiary. Mniej więcej w tym samym czasie rodzina Stanisława B., który samotnie wychowywał małe dzieci zgłosiła jego zaginięcie.

Policja, dzięki wyjaśnieniom odpoczywającego nad Zelwą turysty zatrzymała uczestników libacji, ale tylko czterech. Piątego mimo, iż przez kilka dni przeczesywała Puszczę Augustowską nie udało się odnaleźć.

W toku śledztwa i przed sądem wszyscy zatrzymani uczestnicy krwawej libacji oskarżali Witolda Z. Twierdzili, że działali na jego zlecenie i z jego inicjatywy. Bali się go, więc posłusznie wykonywali wszystkie polecenia. A zabili Stanisława B., ponieważ rzekomo nie oddał pożyczonego wcześniej noża ich „przywódcy”.

Dwaj najbardziej aktywni, oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem mężczyźni, zostali skazani na kary 25 lat więzienia. Wciąż przebywają w areszcie. Dwaj pozostali biesiadnicy odpowiadali za pozbawienie wolności Stanisława B. i już są na wolności. Sąd Okręgowy w Suwałkach wymierzył im bowiem kary 7 i 6 lat więzienia.

Za Witoldem Z. w 2003 roku Prokuratura Okręgowa w Suwałkach wydała Europejski Nakaz Zatrzymania. Wtedy okazało się, że mężczyzna przebywa we francuskim więzieniu (Z. mówił, że za nieumyślne spowodowanie śmierci). Dopiero po zakończeniu odbywania kary możliwa była jego ekstradycja. Stało się do w czerwcu tego roku. Już 20 września ruszył proces w sprawie zabójstwa Stanisława B. w Zelwie. Oskarżony 48-latek nie przyznał się do winy. Potwierdził tylko, że wspólnie z pokrzywdzonym był na ognisku, na które umówili się dzień wcześniej.

Zobacz także: Białystok. Sąd: "nie udało się dokonać zbrodni doskonałej". Arkadiusz A. z wyrokiem 15 lat więzienia za zabójstwo żony (zdjęcia)

Resztę wyjaśniał za zamkniętymi drzwiami, gdyż Sąd Okręgowy w Suwałkach, częściowo wyłączył jawność procesu. W minioną środę wydał nieprawomocny wyrok: 25 lat więzienia. Zmienił przy tym kwalifikację prawną przyjętą w akcie oskarżenia z zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem (zagrożonego surowszą karą nie od 8 ale 12 lat pozbawienia wolności) na łagodniejszą - zabójstwa o "zwyczajnym charakterze". Prokuratura domagała się dożywocia.

- Uważamy, że byłaby to adekwatna kara. Dlatego będziemy wnosić do sądu o uzasadnienie wyroku i po zapoznaniu się z nim podejmiemy decyzję, czy złożyć w tej sprawie apelację - mówi Wojciech Piktel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.

Oskarżony Witold Z. pozostaje tymczasowo aresztowany.

Konferencja ministra zdrowia Adama Niedzielskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie